Od około dziesięciu
lat w Polsce pojawiają się pierwsze próby tworzenia kolekcji
firmowych, instytucjonalnych, fundacyjnych. Kolekcje zaczynają
służyć celom marketingowym, promując osobę ich właściciela
lub jego firmę. Zbiór dzieł sztuki buduje nowy wizerunek instytucji,
bardzo światowy, kulturalny, odczytywany niezwykle pozytywnie przez
kontrahentów zagranicznych.
Światowy kryzys ekonomiczny lat 2008-2009 osiągnął już swoje apogeum, następne kwartały i lata powinny charakteryzować się sporymi wzrostami. Jak uczy historia efektem wielkiego krachu na giełdach finansowych w latach 30-tych XX wieku był dopływ kapitału do rynku sztuki jako alternatywy dla inwestycji w papiery wartościowe. Zapewne dziś także przyszli inwestorzy, nauczeni niedawnym doświadczeniem, większą wagę niż do tej pory położą na dywersyfikację portfela, zainteresują się także mocniej rynkiem sztuki. Jeżeli ktoś już teraz chce inwestować na tym rynku i tworzyć kolekcję to aktualnie jest do tego najlepszy moment. Ceny dzieł sztuki spadły, pojawia się sporo okazji. Światowi eksperci szacują, że stosunkowo niskie ceny utrzymają się jeszcze przez wiekszą część roku 2010. Z drugiej strony aktualny kryzys pokazał, że w przypadku najwybitniejszych dzieł czy całych kolekcji, nawet w tak trudnym czasie, ich sprzedaż może osiągnąć najwyższe w skali globu ceny. Przykład – rekordowa sprzedaż kolekcji Yves Saint Laurent, Christie’s, 23 luty 2009, Paryż – sprzedaż łączna 373.935.500,-euro, najwyższa suma osiągnięta jednorazowo na aukcji, prace ośmiu artystów osiągnęły światowe rekordy sprzedaży czy bardzo obiecujące wyniki listopadowych aukcji sztuki współczesnej w Sotheby’s i Christie’s w Nowym Jorku po których prasa amerykańska pisała; „art vacation is over”.


